Gradem przeplatany deszcz odszedł
Liście tulące się w niespełnienia kroplach
rzucając
Rosa na trawie szepcze mroczne zaklęcia
Łzy nieba tandetą podszyte
Powiła je śmierć
idąc w dumnym orszaku poranka
Zostawione same sobie, skryte
Bezemocjonalne ścierwa
Miłosnego wymiotu odrzuty
Świeżość dnia je zabije
Już nadchodzi radość umierania
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz