Pod półprzymkniętą powieką
Snuje się w niedoczasie życia
Spaceruje z kąta w kąt oka zielonego
W milczeniu kontempluje każdą chwilę
Uczucie niby wzniosłe
Przerostem formy niezmiennej
Pieści umysł zaplątany
Mami
Piersi unosi oddechem
Przyspieszonym
Czy mogę jeszcze?
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz